I od razu wrzucam na rozgrzewkę Szczura Nr 1.
Na zdjęciu mamy jedynie trzy łapy Szczura, to w ramach forów dla szczurofobów, bo potem już bez pardonu będę strzelać z ostrej amunicji.

Informacja do zdjęcia: mój Szczurenio został weganem. To pewniak, bo żaden inny kot nie zainteresował się tofucznicą ze szczypiorkiem, a Szczurenio się zainteresował, spróbował kąsek jednym pazurkiem, a potem wylizał kawałek talerza.
No to następny krok podprowadzający do szczura prawdziwego.
Mam koleżankę, która dostała w prezencie dwie szczurki, zawsze chciała takie mieć, ale nigdy się nie układało, dopiero jej chłopak zrealizował to życzenie, kupił jej i sobie po jednej szczurce. Wiem od koleżanki i teraz powtórzę, że mocz i klocki tych szczurków wcale wyjątkowo nie śmierdzą, poza tym to bardzo czyste zwierzaczki, nie załatwiają się byle gdzie, są mądre i kochające, szkoda, że natura obdarzyła je wstrętną zewnętrzną powłoką. Jednak niektórzy uważają, że nie szata zdobi, a prawdziwe piękno jest ukryte.
Koniec wprowadzenia, za chwilę będą zdjęcia tych potworów, ale najpierw właściwa opowieść.
Pewnego razu jedna szczurka zachorowała i niestety zmarła. Druga szczurka bardzo za tamtą tęskniła, szkoda było patrzeć, a poza tym ciągle napraszała się przytulania, noszenia na rękach, całowana w nosek i drapana w brzuszek, stale po mieszkaniu dreptała za moją koleżanką lub za jej chłopakiem, zależy kto się napatoczył, i mogło się to źle skończyć, tzn, kalectwem albo śmiercią szczurki przez zadeptanie. Dawniej, gdy szczurki były dwie, nocami spały słodko w klatce, teraz singielka każdej nocy przychodziła i kładła się na poduszce obok nich. W dzień okopywała się w ich ubraniach, które przed zaśnięciem miętosiła i dziurawiła malowniczo. Po prostu psychika jej się zryła, gdy została sama. Moja koleżanka postanowiła wyciągnąć Miszkę (imię szczurki) z dołka i kupić jej w sklepie zoologicznym przyjaciółkę.
Tak też zrobiła. Plan był dobry, lecz rezultat skomplikowany. Dziewczynki znienawidziły się od pierwszego spojrzenia. Bez powodu na dzień dobry wszczęły karczemną awanturę, która przerodziła się w regularną wojnę. Koleżanka gdzieś przeczytała, że nie wolno człowiekowi interweniować, dopóki nie poleje się krew, a jakoś tak walczyły bez polania krwi, więc zgodnie z instrukcją nie interweniowała. Nadeszły święta, i należało jechać do rodziców. Koleżanka nie pojechała do nich sama, wzięła ze sobą syna tych rodziców czyli swojego chłopaka i dwie szczurki zapakowane do wspólnej klatki. Przez dwa dni były pozostawione samym sobie, nikt się nimi nie interesował, i co się okazało? że wspólna niedola jednoczy! panienki zaprzyjaźniły się i aktualnie w tamtej rodzinie kwitnie przyjaźń i miłość. (Szczurza przyjaźń i ludzka miłość).
Koszyczek-szczureczek zrobiłam dla tej koleżanki na biurko, skoro tak lubi szczurki, to niech ma takiego wyplecionego z papieru.

Na zdjęciu: szczurek Nr 2 i szczurek Nr 3 siedzą w szczurku Nr 4 i razem przyglądają się jak koleżanka zarabia na chlebek.

Biała to Miszka, główna jej cecha to wrażliwość.
Czarno-biała to Kwejk, główna jej cecha to zazdrość .
PS
Koleżanka powiedziała, żebym zatytułowała ten wpis: "Szczury, czyli różne zboczenia ludzie mają".
Ale jakbym tak napisała, to bym to potwierdziła, a wcale tak nie myślę (że jak ktoś lubi szczury to jest zboczony:))