sobota, 1 kwietnia 2017

Ostrzeżenie

Chodzi o to, żebyśmy uczyli się na błędach innych.
Poza tym żebyśmy się w porę zorientowali, że ktoś próbuje nam wcisnąć żart primaaprilisowy innego dnia niż 1 kwietnia.
Z małym wyjątkiem! jeżeli to my robimy ten żart innym, wtedy zawsze jest bardzo śmiesznie dla wszystkich!
Więc wyszczególniam w punktach,  bez gmatwania, do łatwego pamiętania.

Historyjka może się potoczyć choćby tak:

1. Pilnie potrzebujemy jedną rzecz z drogerii, więc w drodze do pracy wstępujemy do Rossmanna.
2. Śpieszymy się, więc nie zwiedzamy sklepu tylko zgarniamy rzecz z półki do koszyka, i w długą do kasy.
3. Nagle energicznie wyprzedza nas elegancka pani.
4. Nie przepychamy się, a nawet grzecznie zwalniamy kroku, niech idzie pierwsza, skoro śpieszy się bardziej od nas. Też ma tylko jedną rzecz w koszyku.
5. Ustawiamy się w kolejce za elegancką panią.
6. Elegancka w tej samej chwili odwraca w naszą stronę ładną i naburmuszoną buzię.
7. I odzywa w te słowa (domyślamy się, że do nas): zaraz wracam.
8. W ostatniej chwili wraca z pełniutkim koszykiem. (mieliśmy nadzieję, że nie zdąży, ale trudno).
9. Kasjerka kasuje zakupy eleganckiej.
10. Elegancka odzywa się ponownie (tym razem w stronę kasjerki): potrzebuję dwa płyny x, ale nie wiem, gdzie leżą, niech pani przyniesie.
11. Kasjerka domyśla się, że to do niej, więc wstaje od kasy i idzie po płyny x.
12. Długo jej nie ma (spieszymy się,  więc "długo" trwa bardzo długo), ale wreszcie przynosi te płyny.
13. Elegancka płaci banknotem 500 złotowym.
14. W tym momencie czujemy,  jak wbija nas w glebę, bo w Rossmannie nigdy przenigdy nie mają czym wydać. Ożesz, ta elegancka przegina w najgrubszym miejscu ...
15. Wbrew naszym czarnym prognozom kasjerka bez problemu wydaje resztę. I już kasuje nasz jeden jedyny artykuł.
W tym wypadku żart ma szczęśliwe zakończenie,  a my mamy szczęście w życiu, bo okazało się, że do pracy jednak się nie spóźnimy.

Szkoda że nie mogę zaliczyć tego incydentu jako żartu, który fajnie spuentowałby 1 kwietnia. Bo było to trochę przed 1 kwietnia.

No to niniejszym ostrzegłam przed śpieszącymi się eleganckimi paniami.

A teraz ostrzegę przez zwykłymi perfidnymi dziewuchami, które też stosują metodę całorocznego primaaprilisu.
Na przykład ja stosuję. 

Mam na aucie taki napis:


 :
Zawsze jakieś auta za mną jadą,  ja wtedy rechoczę się cały czas! Bo jadę objazdami!

22 komentarze:

  1. O wow!! Historia niezła i powiem Ci, że nawet zabawna, jak się ją czyta, ale rozumiem, że nie koniecznie było Ci do śmiechu:D
    Napis masz niezły:)
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawność dostrzegłam dopiero później, bo najpierw to skręciła mnie złość, bo przecież sytuacja jakby na własne życzenie. Nagle taka sympatyczna się zrobiłam. Gdybym nie przepuściła, to byłabym jedną z niewielu, bo chyba ona korzysta, że każdy z myślą: aa, niech jej będzie, odstępuje swoją kolejkę. Nigdy więcej! (bo zapamiętałam ją sobie:))

      Usuń
  2. Elegancka pani o kulturze bycia nigdy nie słyszała.Typowe zachowanie paniusi, której przysłowiowa słoma z butów wystaje. Niestety takich okazów coraz więcej.
    I w tym momencie przydaje się poczucie własnej wartości, które stawia nas na określonym "lewelu" i takie "pikusie" stają się nieistotne. Wdawanie się w dyskusje z paniusiami jest bezcelowe. Współczuję ekspedientce, która takich okazów ma na co dzień wiecej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to ten rodzaj paniuś. Do tego pewnie przez całe życie jest rozpieszczana, bo taka śliczna, higieniczna, każdy w nią jak w obrazek. A ja mimo, że nie mężczyzna, to przecież identycznie zrobiłam. Czyli potwierdziłam razem z kasjerką, że wszyscy są na jej usługach. Mnie całkowicie nie zauważyła, kasjerce nie podziękowała nawet. A ta kasjerka młodziutka, uległa,... chyba, że oni w tym Rossmannie muszą zgadywać i spełniać marzenia klientów.... eh, a może to jakiś wzorcowy sklep dla problemowych klientów i ja jako nie problemowa powinnam mieć zakaz wstępu:))

      Usuń
  3. W Holandii istnieje odwrotny proceder. Ktoś kto ma zawalony zakupami wózek wpuszcza osobę, która ma kilka produktów. Sama czasem tak robię.
    Napis na aucie sama chętnie bym przysposobiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest wspaniałe! a nie żeby za wszelką cenę mieć pierwszeństwo w kolejce! Nie powiem, tutaj też się zdarza, że ktoś przepuści, ale to musi być starsza osoba, trzęsąca, z laską (i z jednym artykułem). A tak to inni niech stoją, jak my stoimy. Nawet, gdy ktoś poprosi, bo się spieszy, to usłyszy: ja też się spieszę! słyszałam sama, trudno uwierzyć, ale to prawda.

      Usuń
  4. Historia prawie niesamowita a jednak prawdziwa i jeszcze w taki dzień no cóż Pani zapomniała kulturę wziąć ze sobą na zakupy:). A motyw na samochodzie świetny:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pani sama zapomniała wziąć kulturę na zakupy, ale względem siebie wymaga wzmożonej. Gdyby ta kasjerka nie poszła po płyny, to wyobrażam sobie jaka byłaby z tego powodu burza z piorunami. A przecież to sklep samoobsługowy, kasjerka kasuje, i nie jest asystentkę kupującego.
      (..Jak ja nie znoszę, gdy sklepowa za mną cały czas chodzi i mówi: mogę pomóc! bo są takie sklepy:))

      Usuń
  5. Oj, można by się rozpisać na ten temat eleganckich i aroganckich pań. Po prostu pojawiają się w naszym życiu. Najbardziej nie lubię, kiedy kobieta wylicza sprzedawczyni plasterki wędliny. "Proszę pięć plasterków wędliny, nie, cztery", oj nie tej, tamtej....I tak staję się bardzo niecierpliwa w tej kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wyliczają, wyliczają, też widziałam. A raz mnie rozśmieszyło, bo kobieta przede mną robiła sztuczki ekwilibrystyczne, żeby zagarnąć sobie złotówkę (a może to było 50groszy), co leżała bezpańska obok talerzyka do wydawania. Pewnie ominięta przez poprzedniego klienta. Chyba dla sportu, bo nie wyglądała na taką, której brakuje na bułkę.

      Usuń
  6. To ostatnio norma, nawet zostawiają koszyk w kolejce i biegną po zakupy. Kultury jak widać nigdy nie poznali, coś nam społeczeństwo dziczeje.
    Życzę miłej niedzieli i udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to wcale nie młodzież, na którą przyzwyczailiśmy się narzekać, tylko mocno dorośli, inteligentni z wyglądu ludzie. Jak te pozory zawsze mylą.
      Dzięki! życzę Ci słonecznego tygodnia:))

      Usuń
  7. Znam jeszcze jeden gatunek "eleganckich", niekoniecznie pań, takich co do lekarza przychodzą tylko po receptę a potem się okazuje, że albo coś im się stało w drodze od drzwi gabinetu do lekarza, albo lekarz analfabeta i wypisuje receptę 20 minut;-) Napis bardzo oryginalny, ja bym za Tobą pojechała, w końcu uwielbiam chadzać na skróty;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elegancka forma wciśnięcia się przed wszystkimi. Raz lekarka kazała mi wejść bez kolejki, na co zareagowałam histerycznym śmiechem (...w wyobraźni:)) A raz byłam świadkiem, jak jeden pan wszystkich przepuszczał i oddawał swoją kolejkę. Mówił: pani wchodzi, ja idę na papieroska. Mnie też przepuścił. Do dentysty.
      A napis już nie istnieje! razem z samochodem zmieciony z powierzchni świata, tak się kończą całoroczne żarty primaaprilisowe:))

      Usuń
  8. Całe szczęście, że historia z happy endem, ale szczerze podziwiam Cię za zimną krew i pogodę ducha w tak irytującej sytuacji, bo jak słowo daję, ja jestem człek spokojny, mnie można na język nadepnąć, ale gdy się śpieszę oraz w kolejce, tracę wszelkie łaskawe przymioty i wychodzi ze mnie wredna, naburmuszona bestia, bez krzty poczucia humoru, serio!
    I nie cierpię primaaprylisowych żartów. Od ostatniego razu, gdy mnie znajoma tak wkręciła, a ja się przejęłam, przeżywałam, a potem okazało się, że to żart... Straciłam primaaprilisowe poczucie humoru raz na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żart ponad wszystko to nie! i primaaprilis niczyim kosztem. Kiedyś słyszałam o skutkach takiego żartu, który oczywiście potem został wyjaśniony, ale pozostał w pamięci i za jakiś czas był wyciągnięty jako rzecz krzywdząca niewinnego. I nic nie pomogło, bo pasowało na absolutną prawdę i tyle. Mam tamto w głowie i zawsze najpierw sobie pomyślę, jak sama bym się czuła jako ofiara, więc nie robię nic, chociaż czasami aż mnie wszystko świerzbi do żartu:))

      Usuń
  9. No toż Ci babsko. Fajnie, że mimo wszystko opanowałaś nerwy i nie spóźniłaś się do pracy. Fajny napis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, opanowałam nerwy, bo po prostu mnie wmurowało, i sama nie chciałam się już nakręcać. Ale potem trochę żałowałam, bo zaczęły mi przychodzić do głowy słowa, jak musztarda po obiedzie.

      Usuń
  10. Haha dobre jeszcze takiej naklejki nie widziałam ;) Mi się trafiła baba co wędlinę macać chciała na targu - zwróciłam uwagę ...i opierdziel dostałam haha ale"łap" nie wsadziła do pojemnika ;)
    A wiesz też miałam podobny przypadek przy kasie mówię proszę, bo pani z jedną rzeczą w ręku, a ta woła Mieciu choć i za rogu wyjawia się gościu z pełnym koszem .... o nie spojrzałam zmierzyłam babsztyla wzrokiem i zaczęłam swoje zakupy wykładać ja miałam 10 a nie 100 ;)
    Radosnych Świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za życzenia!
      okrutnie nie lubię chodzić po sklepach, żadnych, i zawsze coś mi się musi przytrafić, przesadzam z tym przytrafić, ale idzie do głowy i ustawia dzień. Niedawno dwie facetki kłóciły się nad chlebem, że jedna wzięła rękawiczkę jednorazową, a druga nie. Ta druga burczała, wyraźnie powiedziała tylko jedno słowo: od...l się.

      Usuń
  11. Naklejkę masz wyczesaną;)))) Będę unikać elegantek w Rossmanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna była, teraz tylko na fotkę sobie popatrzę.
      Unikaj koniecznie, lepiej zrezygnować całkiem z zakupów, jak mignie taka elegantka w alejce.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny.