poniedziałek, 24 listopada 2014

W warunkach nieważkości

Zrobiłam moim czterem kocim łepkom zdjęcie, jak wspólnie piją śmietankę z miseczki.
- Dwa łepki czarno-białe, to Tofik i Mała Mi, czyli ojciec i córka,
- Dwa łepki pręgowane, to Bobek (syn Tofika) i Szczurek - zwany wujkiem  (jest z nikim niespokrewniony i luźno przyszyty, a nawet wbrew własnej woli...)

Nad miseczką dorosłe koty i młode kociaki pokazują, że czas smacznego deseru to święty czas i należy zawiesić kłótnie, bo słodka śmietanka ważniejsza niż kocie stronnictwa.  Pewnie, że ważniejsza...
A po wylizaniu miseczki znów się ukształtowały następujące obozy:
- Mi i Tofik -  Mi wpatrzona w Tofika jak w święty obrazek, jak to czasem córeczka w tatusia. Tofik z małą obojętnością, ale akceptuje  Mi.
- Bobek i Szczurek -  Bobkowi wujek bardzo imponuje,  że  taki ważniak i egocentryk. Szczurek mianowicie uważa za pewnik, że słońce wschodzi znad jego tyłka. Szczurek z wielką obojętnością, ale akceptuje Bobka.

Są jeszcze pod-obozy i kluby wzajemnej adoracji, ale tu trzeba by dołączyć psy do pełnego obrazu, a wtedy z natłoku informacji każdy z nas poczułby pilną potrzebę nagłego oddalenia się z powodu silnych zawrotów głowy, żeby zaczerpnąć kilka oddechów świeżego powietrza. Więc lepiej w spokoju przeczytajcie fragmencik książki, którą dopiero co zamknęłam na słowie : koniec.

"Szczeliny" Anna Starobiniec
"Na kanale Kultura szedł ciekawy program produkcji BBC - amerykańscy astronauci opowiadali o tym, jak się czują w próżni i Jasza przysiadł na chwilę, chociaż właściwie powinien już iść do pracy.
- Przez pierwsze dwa dni ma się mdłości, - oznajmiła okrągła, rumiana fizjonomia, jakby specjalnie stworzona do tego, żeby wstawić ją w skafander. -cały płyn w organizmie, pozbawiony grawitacji, unosi się do góry... dlatego ciągle nosimy przy sobie torebki. Jednak czasem torebki nie pomagają - Fizjonomia wykrzywia się w uśmiechu - Wtedy wszystko się rozlatuje. I potem już do końca lotu lata po statku, co nie jest przyjemne, sam pan rozumie.
- Na statku jest oczywiście coś w rodzaju sali gimnastycznej -rzekł mięśniak z ogoloną głową i nienaturalnie cienkimi wargami. - Dbanie o formę fizyczną to w kosmosie bardzo ważna sprawa. Uprawianie sportu w warunkach nieważkości jest znacznie łatwiejsze niż na ziemi, ale powstaje jeden problem - pot. Woda w kosmosie zachowuje się zupełnie inaczej, zamiast spływać w dół, przemienia się w kuleczki. Siedzi sobie człowiek na rowerze treningowym, kręci pedałami i czuje na plecach te kuleczki, które przy każdym gwałtowniejszym ruchu rozlatują się na wszystkie strony...
- Toaleta... - Pierwsza twarz znowu zapełnia cały ekran - powiedziałbym, że największym problemem każdego kosmonauty jest toaleta. W warunkach nieważkości niezwykle trudno...

Jasza wyłączył telewizor, poszedł do przedpokoju, włożył buty i wybuchnął płaczem."


Wiem z całą pewnością, że nigdy nie dam się zaciągnąć w podróż kosmiczną.  Mogą mnie błagać na kolanach, nie i koniec :))

13 komentarzy:

  1. U mnie każdy dzieciak musi dostać osobną miseczkę. Takie coś by nie przeszło;) Ja też się nie dam zaciągnąć w podróż kosmiczną;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zobaczyć, co będzie, gdy dostaną w jednej misce swój ulubiony deser.... no i okazało się, że więcej udają niż warte są te ich wzajemne antypatie. Że też nawet zwierzęta nie mogą być prostolinijne, co za czasy :))

      Usuń
    2. Jakie czasy takie zwierzęta;)))))) Musiały się dostosować

      Usuń
  2. A ja tym bym chciała w ten kosmos, teraz, zaraz, bez namysłu lecę:)) byle dalej od spraw przyziemnych i prawa powszechnego ciążenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już tak chcesz, to trudno, leć... ale pamiętaj o zostawieniu kontaktu do siebie, bo za dużo planet do przeszukania i można się zgubić na samej mlecznej drodze. No i ile ścieżek, dróżek, zaułków.......
      Z tymi sprawami przyziemnymi, to masz rację! A ten Newton też mądrzejszy niż ładniejszy, wszystko przez niego!!!

      Usuń
  3. Kosmos...to ludzie sami sobie czasem na Ziemi potrafią stworzyć;) hihi:)))
    Z jednej strony fajnie by było ujrzeć nasza piękną Planetę z innej perspektywy...ale...przecież są zdjęcia satelitarne;) albo można się wprowadzić w hipnozę i w innym wymiarze polecieć gdziekolwiek się zachce:)) i to bez odpowiednich skafandrów, bez stanu nieważkości...;) no różne drogi można wybrać;)

    :))) moje koty też lubią śmietankę, a jakże! :))) ..i też mają swoje zdanie na każdy temat, szczególnie temat adoracji wzajemnych;)

    Serdecznie pozdrawiam:)
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony fajnie byłoby z innej perspektywy popatrzeć na nasz świat i zobaczyć niebieską kulę, to dopiero byłoby doznanie. Ale żeby jeszcze mieć zagwarantowany powrót, a na sto procent coś by się wydarzyło i by to uniemożliwiło (według zasady, że jak coś się może nie udać, to się nie uda!) i latalibyśmy jak wariaty po kosmosie do końca wszechświata. Acha, i jeszcze z tymi wszystkimi dolegliwościami byśmy latali, które natychmiast i absolutnie mnie zniechęciły do osobistych odwiedzin w kosmosie. Ale w tv chętnie bym sobie obejrzała coś o astronautach i popodziwiała, bo im się należy :))
      Dobrej nocy Ci życzę, nawet się nie spostrzegłam, kiedy czas przyspieszył... chyba,gdy rozmyślałam o kosmosie to wpadłam w pętlę czasu:))

      Usuń
  4. Z braku kociej menażerii :)) nie ma u mnie kocich klubów i kółek :))
    A po przeczytaniu tego fragmentu, w kosmos chyba nie polecę :) Oczywiście, że i tak bym nie poleciała - ale wcześniej z braku możliwości, a teraz z wyboru :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kluby, kółka, roszady, mała "zwierzęca społeczność", a problemy jak z ludzką, ale społecznością o mentalności małych wrednych dzieci, jeżeli są takie w ogóle....:))
      Kosmos odpada, nawet w windzie mam morską chorobę, a gdzie windzie do rakiety?

      Usuń
  5. Parę miesięcy temu znikąd pojawiła się kocica. Po prostu leżała rozwalona na ławce przed domem, więc jak ją przegonić? Została i teraz rządzi podwórkiem, żaden kot, żaden pies jej nie podskoczy :) Jeśli dostają jeść do michy to najpierw je kocica, dopiero jak skończy może podejść pies i pozostałe koty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zobacz jak samozwańczo szybko przejęła władzę... Może na podwórku potrzeba było kogoś do rządów silną ręką, i tak łatwo się jej inni poddali. Podobno wszyscy, żeby się czuć bezpiecznie muszą czuć, że mają nad sobą zwierzchnika i autorytet. Psy to na pewno potrzebują samca alfa, przewodnika, który im powie jak żyć. Ale przecież nie koty..... Ona musi mieć po prostu silną osobowość :))

      Usuń
  6. A ja ostatnio tak sobie dumałam, że fajnie byłoby zanurzyć się w kosmiczny bezkres... jakbym miała taką możliwość to poleciałabym. Mimo rozmaitych lęków. A hierarchia w stadzie musi być, nawet w komunie istnieą sympatie i antypatie, natury nie oszukasz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z natury jest się dobrym czy złym? Przy niektórych to aż mnie rozsadza, żeby im przygryźć, a jeżeli się powstrzymuję, to ledwo,ledwo. Z kolei innym wszystko potrafię wybaczyć, nawet jak coś mi się u nich nie podoba, to tylko na tyle, żeby lekko się roześmiać. Nie znam powodu tych sympatii i antypatii, wiem,że są. Chyba to coś pierwotnego, może nawet przybyło z kosmosu :D

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny.