piątek, 20 listopada 2015

Skazana na piekło

Natalie, wyjeżdża w podróż biznesową do Wenezueli, która to podróż ma być jednocześnie fajnymi egzotycznymi wakacjami, więc dziewczyna zabiera na te wakacje córeczkę Nikitę.
Biznes, gdyby się udał, a w tym celu był przecież realizowany, miał dostarczyć środki finansowe na całkowitą zmianę życia młodej matki, która czuje, że nadszedł już najwyższy czas na zmiany. (tu trzeba wyjawić, że młoda matka oprócz ukochanego dziecka  miała też inną pasję, ale z niej nie była dumna - uzależnienie od narkotyków. I właśnie potrzebna jej była większa kaska na powrót do życia bez ćpania, a nie że na większą ilość narkotyków, absolutnie!). Zły los tylko czekał, żeby się wtrącić, więc zainteresował się Natalie i doprowadził do zmiany jej życia, tylko że odbyło się to zupełnie inaczej niż dziewczyna sobie wymarzyła. A posłużył się w tym celu służbami celnymi, które skutecznie uniemożliwiły Natalie sfinalizowanie jej biznesu, czyli przemytu kokainy. W rezultacie została skazana na dziesięcioletnie piekło wenezuelskiego więzienia.
Okazuje się jednak, że jeżeli człowiek nie chce się poddać złemu losowi, to jest szansa, że zła passa minie. I minęła, bo po kilku latach Natalie ucieka z piekła (prawie niemożliwe, ale nie tak całkiem, skoro prawdziwe), wraca do Anglii, zrywa z nałogiem, odzyskuje dziecko  i opisuje całą tę historię w książce "Skazana na piekło". Czyli nie ma tego złego itd...jeżeli się walczy, ma się oręż i jednak trochę szczęścia jest mile widziane. Zwycięskim orężem była dla Natalie miłość do córki.

W wielkim skrócie streściłam książkę, jeżeli ktoś zechce ją przeczytać, to sporo dowie się o wenezuelskim piekle. A jest to autobiograficzna powieść, wszystko to zdarzyło się naprawdę,  i jeżeli akurat się potrzebuje przykładu na zwycięską walkę (wszystko jedno na jakiej niwie), to ten przykład się tu znajduje.
Czas na uryweczek.
Jego bohaterem jest biało-rudy kot Leo, ulubieniec matki Natalie.
(chociaż mogłam dać tu jakieś drastyczne piekielne sceny, jak od klasyka, czyli Dantego, ale wolę proste rozrywki, a nie jakieś makabry kąpania w smole. Proste rozrywki, czyli np. odkurzanie...)


"Zwierzak ten miał dość dziwne upodobania.
Lubił na przykład, gdy go odkurzano.
Sprzątaniem zajmował się dziadek i gdy tylko brał odkurzacz do ręki, natychmiast przychodził kot i się napraszał, żeby też go odkurzyć.
Pękaliśmy ze śmiechu."

 




Znalazłam w sieci ten filmik i aż się prosił, żeby go tu wkleić jako załącznik do informacji o porąbanym Leo. Filmowy biało-rudy kot też lubi brać aktywny udział w odkurzaniu, widać... w zamazanych zarysach, ale sytuacja jest opisana i ćwiczmy mięsień wyobraźni!


Okładka książki: "Skazana na piekło" Natalie Welsh.

21 komentarzy:

  1. Temat dośc ciężki, ale dobrze, że zakończony pozytywnym uniesieniem:) i o to chodzi w życiu przecież, by mimo trudnych doświadczeń móc się podnieść i iść dalej, ku dobrej stronie życia:)
    Moje koty raczej wychodzą, gdy włączam odkurzacz, albo raczej odkurzam jak królestwo kocie się wyniesie na zewnątrz;))hihi:)))
    Życzę smacznej imbirowej herbatki:)) ..daj znać, czy Ci taka kompozycja zasmakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..przypomniało mi się, że moja bokserka daaawno temu lubiła gdy się ją odkurzało:) i rzeczywiście bardzo zabawnie to wyglądało:))) ..a wiesz, jak to boksery mają z tym nadmiarem skóry;) hehe;)

      Usuń
    2. W sumie to wyjść z każdego nałogu jest ciężko, a słyszałam, że kobietom jeszcze trudniej, determinację muszą mieć obłędna. A gdy się uda, to myślę, że nic już nie ma prawa taką osobą zachwiać i zawrócić ją z dobrej strony życia.
      U mnie odkurzacza najbardziej boi się Asza. Nam to się wydaje, że ona udaje przestraszoną, żeby nikt nie chciał jej zaprząc do roboty. Taki dorodny i szybki pies, jakby się wziął za odkurzanie, to robota by furkotała. Ale nie, ona woli się wygłupiać, że się boi, płacze i wszyscy ją pocieszają... Wyobrażam sobie, jaki to fajny widok, gdy buldog doprasza się odkurzania. A może dopraszał się zabiegu na odsysanie skóry. (psy są przecież takie mądre:))

      Usuń
    3. :) moja Mafa (pies owczarek taki jak Twój) też nie lubi odkurzaczowych dźwięków:))) tylko czasem, gdy ją zabawnie pozaczepiam, zaczyna się złościć na rurę wsysającą i niby to chce ją ugryźć;) ale szybko ten spektakl się kończy i Mafa ucieka na podwórko:) ..no no, nie pomyślałam, może faktycznie ze strachu przed pracą fizyczną...??:)))) Jakby tak obie nasze wilczyrzyce wzięły się do roboty to by człowiek mógł sobie odpocząć:))))
      Pozdrawiam!:)*

      Usuń
    4. Masz sto procent racji, wreszcie by człowiek sobie odpoczął.... ale nie, te owczarki mądrzejsze niż ładniejsze... Asza jako opiekunka kociąt pracowała za friko i satysfakcji z tej pracy dużej nie miała, bo dzieci jej nie doceniły, wolały do matki iść na cyca. To teraz palcem w łapie nie kiwnie, żeby pomóc i ulżyć w harówie:))

      Usuń
  2. Większość znanych mi kotów boi się odkurzacza jak diabeł święconej wody, ale jak wiadomo co kot to obyczaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje koty też nie uwielbiają odkurzacza, ale tylko Asza (pies) dostaje wariacji na tym tle, zupełnie nie rozumiem zjawiska:))

      Usuń
  3. Nie znam zwyczajów kotów, ale mojego psa dla picu też czasami odkurzam. Traumy nie ma. Książki ani filmu nie znam. Muszę dorwać tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś mi kiedyś mówił o swoim kocie jako o odkurzaczoholiku (chyba u weterynarza). Twój pies pozwala się odkurzać i nie ma nic przeciwko, to też jest dość wyjątkowym psem. Książkę szybko się czyta, ale szczególnie Ci jej polecać nie będę:))

      Usuń
  4. Książka zapewne dobra, w końcu życie pisze "najlepsze" scenariusze. Treść kojarzy mi się z jakimś filmem, ale tytułu nie pamiętam.
    Mój pies ewakuuje się na sam widok odkurzacza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sporo było podobnych w treści książek i filmów, ale podać tutyłu nie potrafię, widocznie aż tak w pamięć nie zapadają. Nie zachwycałam się literacko tą książką, raczej byłam ciekawa historii tej dziewczyny. Można przeczytać, ale niekoniecznie.
      Te psy...Twój się ewakuuje, a pies mojej siostry to panicznie boi się odkurzacza. Kiedyś zostawiła odkurzacz na środku pokoju to Parys postanowił zawalczyć z tym smokiem, i odgryzł mu głowę (rurę razem ze szczotką). Po prostu święty Jerzy wśród psów:))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. To prawda, bo się myśli, że zawsze jest płomyk nadziei:))

      Usuń
  6. Najpierw na g+ zobaczyłam tego kota i się uśmiałam:))
    Wiesz co, ja tak myślę, że zawsze można zmienić swoje życie. W sumie właśnie kobitka miała motywację, bo miała dziecko. Niesamowite, że jej się udało uciec z więzienia.
    Ten tytuł mi brzmi znajomo, ale nie czytałam książki. Kurczę...być może bardzo dawno temu widziałam film o podobnej tematyce.
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się wydaje, że faktycznie dziecko było dla tej dziewczyny największą motywacją. Gdy jest się samotną matką, odpowiedzialnością nie ma się z kim podzielić. I ta prosta miłość macierzyńska, co jest nie do przecenienia i silniejsza od narkotyku, na całe szczęście. Ucieczka też była nie prosta, do Anglii przez Kolumbię. Dobrze, że szczęśliwie. Inaczej bym nie czytała tej książki, bo przygnębienie goni przygnębienie:))

      Usuń
  7. Książka ciekawie zabrzmiała zapisuję może trafię ;) Ach te zwierzaczki każde ma jakiegoś bzika ja mam procedurę całą i anielską cierpliwość bo moja sunia wskakuję na wycieraczkę jak chcę wytrzepać i obowiązkowo jak zamiatam to muszę najpierw już rozłożoną psinkę poczesać szczotką po bokach i gdy przychodzi kolej na mopa -" krew mnie zalewała " bo za nim latała czyli było mycie zadeptane tej procedury na szczęście oduczyłam ;)
    Fajne są te nasze stworzenia i zabawnie jest :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! przynajmniej Twoja psinka brała czynny udział w porządkach i dostarczała Ci rozrywki przy tej nudnej robocie, odkurzanie i mycie nie było dzięki niej monotonne. Bo nie wiedziałaś, czy podłoga będzie tym razem zadeptana, czy może nie...no i było urozmaicenie. Oduczyłaś, więc sama sobie teraz organizuj rozrywki...:)).

      Usuń
  8. Dzięki za polecenie książki. Mój pies nie nie lubi odkurzacza. Ucieka jak tylko go wyciągam. Filmik z kotem rewelacja, a sie uśmiałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka może zaciekawić, bo wszystko tam egzotyczne, w sensie że narkotyki, przemyt, Wenezuela, więzienie... i dobrze się kończy:))

      Usuń
  9. Na Discavery jest cykl programów na ten temat ("Fatalna wyprawa" czy jakoś tak) i czesto je ogladam. Przerażające są te historie. A to są tylko te z dobrymi zakończeniami. A ile jest takich, które źle sie kończą? Nie wiem skąd ludzie biorą w sobie siłę, by przetrwać takie piekło? Ale może jak się nie ma dość rozumu (i się bierze udział w takich wyprawach), to się ma dla równowagi więcej siły?
    Ja bym chciała, żeby nasze koty dawały się odkurzać - to chyba łatwiesze od odkurzania PO kotach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kot, co się aż do tego stopnia poświęca, żeby przyssać się do szczotki odkurzacza i robić z siebie szmatę? to najlepszy przyjaciel pani domu. (przy okazji siebie też odkurzy)
      Możliwe, że gdy się nie ma dość rozumu, żeby się trzymać z daleka od niebezpieczeństw, to w zamian trzeba mieć siłę do walki! Zawsze myślałam, że takie spektakularne ucieczki udają się przy wybitnych zdolnościach strategicznych i stalowych nerwach, tymczasem ta wpadka Natalie przy przemycie nie świadczy o jej wybitnej mądrości. No ale...:))

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny.